Ludacris: Battle Of The Sexes
Prace nad powstaniem tej płyty trwały ponad rok. "Battle Of The Sexes" jest siódmym studyjnym krążkiem Ludacrisa i opowiada o odwiecznym konflikcie i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Płytę promuje singiel "How Low". Wśród gości zaproszonych do współpracy nad albumem znaleźli się m.in. Ne-Yo, Flo Rida, Lil'Kim, Eve czy Nicki Minaj. więcej»
Coma: Hipertrofia
-
bardzo dobre pokaż recenzje79 -
pokaż recenzjeX
OPIS
Obszerny, dwupłytowy album "Hipertrofia" zrodził się podczas dwutygodniowego jesiennego wyjazdu do Jaworek. W zaciszu górskim podczas codziennych prób powstało 90 procent materiału na nowy album. Potem przez cały rok trwało dopracowywanie kompozycji i tekstów oraz nagrania - produkcją płyty zajął się Tomek ZED Zalewski, na co dzień realizator dźwięku podczas tras koncertowych Comy. Płyta jest przykładem rzadko obecnie uprawianego gatunku koncept-albumu, gdzie cały materiał podporządkowany jest zgłębianiu jednego zagadnienia, którym w tym wypadku jest życie ludzkie, jako szeroko pojęta wola istnienia - od poczęcia aż do śmierci.
Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!
Recenzje
Nowa płyta Comy znów dzieli ludożerkę na dwa wrogie obozy: zagorzałych fanów i zajadłych wrogów ekipy iotra Roguckiego. Polem bitwy jest tu na szczęście tylko Internet, ale czyżby do twórczości łodzian nie dało się podejść bez emocji?... więcej »
Ich pierwsze wyjście z mroku zaskoczyło fanów solidnego rocka. Każde kolejne było bardziej śmiałe, odważne, konsekwentne. Teraz łódzka formacja powraca z nowym koncept albumem.... więcej »
Chciałoby się powiedzieć "do trzech razy sztuka", ale w przypadku Comy ta "sztuka" udała się już przy pierwszym i drugim albumie, a "Hipertrofia" jest tylko potwierdzeniem tego, co niektórzy wiedzieli od 10 lat - to prawdziwy fenomen na polskiej scenie, wypełniający niszę przeznaczoną dla ambitnego rocka, który urzeka metaforą.... więcej »
Ktoś kiedyś powiedział, że dobrą płytę poznaje się po tym, jak "ciężko wchodzi" ona w głowę słuchacza. Że niby początkowa niepewność przechodzi w stopniową akceptację, aż osiąga się stan kompletnej fascynacji.... więcej »
Recenzje użytkowników
oryginał: http://zesluchu.wordpress.com
Mowa będzie o grupie nietuzinkowej, unikalnej i jedynej w swoim rodzaju. Zgromadziła w Polsce setki tysięcy fanów, wzbudza skrajne emocje, przy czym oczywistym jest, że osoby z negatywnymi odczuciami nie znają się na muzyce. Liderem tego zespołu jest człowiek nazywany przez fanów lepszym poetą niż Kazimierz Przerwa - Tetmajer czy Juliusz Słowacki. Jak pisze ten współczesny wieszcz? Otóż zawstydzająco inteligentnie, błyskotliwie i z tonami polotu godnymi prawdziwego Talentu literackiego.
Pozostały już tyko brzydkie dziewczyny
Mają nogi porośnięte włosami
wszystkie ładne wyjechały do Stanów
Obdarzony charakterystycznym, mocnym głosem, z manierą godną mistrzów rockowej wokalistyki - jego niemalże nieograniczone możliwości wokalne można usłyszeć chociażby w tym kawałku: Transfuzja. Polecam zwrócić uwagę na godną pozazdroszczenia barwę głosu, kiedy ten ogarnia całe spektrum uczuć, od spokojnego, do wykrzyczanego z furią tekstu (kto skojarzy ten odgłos z dławiącym się pawianem nigdy nie słuchał prawdziwej muzyki). Zostawmy jednak wokalistę milionlecia, warstwa muzyczna też nie pozostawia wiele do życzenia.
Oryginalne, niebanalne kompozycje, na których wzorowali się najsłynniejsi przedstawiciele szeroko pojętej muzyki rockowej, jak Rage Against the Machine, czy Korn. Wychwycili to znakomicie przedstawiciele radiowej Trójki, z pewnością menedżerowie światowych sław zostali już powiadomieni o tej plamiącej honor wspomnianych zespołów wpadce. Coma okazuje się więc być zespołem pionierskim nie tylko w warstwie tekstowej - poetyckość, siła przekazu, wielogodzinne próby interpretacji zawiłych metafor - ale także w sferze kompozycyjnej i brzmieniowej. Któż spodziewałby się tak znakomitych patentów rockowych po tej stronie Odry?
Wymkanie się wszelkim schematom to drugie imię polskiej grupy. Fatalna rzeczywistość?
Braciszku
Przyszło nam szumieć
Na skurwiałym bruku miasta królów.
Imć Rogucki znajduje rozwiązanie:
Trzeba będzie na własność
Odbudować nam kosmos.
Nie mniej dobrze mi wiedzieć
Że rozumiesz, że jesteś.
Może stracona nadzieja? Coma i w tym momencie spieszy na ratunek:
W niebiesko-szarym piekle spojrzeń,
w ogrodzie jasnozłotych głów
wszystko na pewno będzie dobrze,
w pokoju obok mieszka Bóg.
Rogucki nie boi się żadnego tematu, ponadto tylko u niego usłyszycie o "skurwiałym bruku", czy "niebiesko-szarym piekle", idącym w parze z "owłosionymi nogami". Inspirujące, zmuszające do myślenia, sprawiające, że wyświechtany zwrot o tym, co autor miał na myśli, być może pierwszy raz w historii swojego istnienia nabiera tak realnego znaczenia. Gdyby tylko żył wcześniej, nie mam wątpliwości, że Norwid czy Mickiewicz wzorowaliby się właśnie na nim. Ze względu na czasy, w których przyszło mu tworzyć, możemy go nazwać jedynie postkursorem* wielkiej polskiej poezji.
Jak widać, Coma potrafi uderzyć we wszystkie czułe punkty ludzkiego bytu swoimi tekstami i kompozycjami. Wierzę, że są ludzie, którym naprawdę się podoba, że bezsensowne liryki nie zrażają, że swoją wtórną i nudną muzyką potrafią zainteresować. We mnie jednak dźwięki te tworzą wielką otwartą ranę, która zostaje posypana solą w postaci warstwy lirycznej, a irytujące połączenie głosu i instrumentów sprawia, że goi się ona przeraźliwie długo. Od czasu do czasu jednak pozwala sobą poprawić humor. Bo jak tu nie uśmiechnąć się słysząc:
Bezkarne żółte południe oddycha przytomnie.
Przeważnie pijemy wódkę przy stole w ogrodzie.
Niestraszne kosmiczne dziury i groźba wieczności.
Zabawne jak nic nie znaczyłby świat bez miłości.
No właśnie. Nie da się.
Dodaj swoją recenzję





























Rok 2004 - "Pierwsze wyjście z mroku", rok 2006 - "Zaprzepaszczone Siły Wielkiej Armii Świętych Znaków", rok 2008 - "Hipertofia". Z regularnością szwajcarskiego zegarka Coma wydaje coraz lepsze
i dojrzalsze albumy.... więcej »