Ludacris: Battle Of The Sexes
Prace nad powstaniem tej płyty trwały ponad rok. "Battle Of The Sexes" jest siódmym studyjnym krążkiem Ludacrisa i opowiada o odwiecznym konflikcie i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Płytę promuje singiel "How Low". Wśród gości zaproszonych do współpracy nad albumem znaleźli się m.in. Ne-Yo, Flo Rida, Lil'Kim, Eve czy Nicki Minaj. więcej»
The Prodigy: Invaders Must Die
-
dobre pokaż recenzje72 -
pokaż recenzjeX -
recenzje światowe58
OPIS
"Invaders Must Die" to 40 minut intensywnego brzmienia, które z pewnością podniesie ciśnienie u niejednego słuchacza. "Invaders Must Die" łączy w sobie stare dobre brzmienie rave'u z rozwiązaniami wykorzystującymi do granic możliwości nową technologię. Album jest powrotem do starych sprawdzonych brzmień, mariażem old schoolowego rave'u i noise'u . To powrót do korzeni wraz z połączeniem nowych inspiracji. Jak określa sam Liam Howlett materiał zarejestrowany na płycie jest bardziej melodyjny od poprzednich nagrań zespołu jednak wciąż mocno wbijający w ziemię! Więcej na temat "Invaders Must Die"...
Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!
Recenzje
Zewsząd docierają wiadomości, że najnowszy album zespołu The Prodigy - "Invaders Must Die" sprzedaje się z prędkością światła. W czym tkwi ten fenomen? Czy ta płyta rzeczywiście jest tak dobra? Czy może tylko wielki szum wokół tego krążka podsyca sprzedaż?... więcej »
Szczerze mówiąc pogrzebałam The Prodigy żywcem w 2004 roku. Po premierze płyty "Always Outnumbered, Never Outgunned" nie wróżyłam tej brytyjskiej grupie świetlanej przyszłości, czego wyraz dałam w kilku recenzjach. Tym większe było moje zaskoczenie gdy usłyszałam pierwszy utwór z najnowszej płyty bandu "Invaders Must Die". The Prodigy żyje! I co ciekawsze nowym krążkiem udowadnia, że ma się dobrze, cholernie dobrze.... więcej »
Brytyjczycy powrócili do sprawdzonego schematu i muzyki, która uczyniła z nich w drugiej połowie lat 90. żywą legendę. I chociaż na "Invaders Must Die" prochu jakkolwiek nie odkryli, płyty słucha się zaskakująco dobrze. I co najważniejsze, z każdym kolejnym seansem jest lepiej!... więcej »
"Powrót żywych trupów" - pod takim hasłem powinna być zapowiadana nowa płyta The Prodigy. Bo niejeden spisał ich już kilka lat temu na straty...... więcej »
Wszystko sprzyjało wielkiemu powrotowi The Prodigy. Choć od ostatniej autorskiej płyty minęło pięć lat, to wydaje się, że na scenie nie było ich znacznie dłużej. Oczekiwania były duże, a sam Liam Howlett wzniecał je, zapowiadając huczny powrót w wielkim stylu, z brzmieniem, które przyniosło im sławę. Fakt - nie można im odmówić, że próbowali. Szkoda tylko, że ta pięknie napompowana bańka pryska wraz z pierwszym przesłuchaniem.... więcej »
Robisz domówkę? Puść "Invaders...", a nawet goście, którzy na co dzień nie gustują w tego rodzaju muzyce nie wyjdą, dopóki ta płyta nie zapali się w odtwarzaczu... więcej »
Blisko pięć lat zajęło The Prodigy otrząśniecie się po bardzo słabym krążku "Always Outnumbered, Never Outgunned". Nowa, piąta w dorobku brytyjskiego zespołu, płyta skutecznie zmazuje tamtą plamę. The Prodigy znów są hałaśliwi, energetyczni i wściekli.... więcej »
Recenzje użytkowników
Płyta jest świetna ! Niskie oceny w granicach 30 to jakieś nieporozumienie !
Recenzje światowe
Twenty years after England's Summer of Love, rave had made a comeback -- at least in indie circles -- and Liam Howlett's Prodigy, the only original rave group still going (anyone remember Altern-8?), could hardly have done worse than jump aboard. But Invaders Must Die is a curious nu-rave record, as though the sound of 1991 (such as their Top Ten hit "Charly") has been filtered through the sound of 1996 (such as their number one, "Firestarter") to emerge as nothing more than a hodgepodge of uptempo dance music with extroverted beats and grimy basslines.... więcej »
Best known here as the shock troops of the late '90s electronica revolution that never was, the Prodigy made their bones five years earlier as the breakout stars of London's illegal rave scene. If anyone has the right to reboot the manic keyboard riffs and overheated breakbeats of the era, it's them.... więcej »
Aside from the hot grime-pop "Warrior's Dance" and the Stax-Volt hybrid "Stand Up," it's all pummeling, vacuous rave noise - useful mainly for thrash dancing and scaring neighbors.... więcej »
When the Prodigy appeared on SPIN's September 1997 cover, the U.K. group's third album, The Fat of the Land, had been tagged as electronica's de facto reinvention of rock'n'roll. But it also marked the Prodigy's reinvention from rebellious rave icons to a theatrical rap-rock troupe performing punky hit "Firestarter" with no-hawked punchinello Keith Flint front and center. Madonna anointed it her favorite "workout music." talk about death knells.... więcej »
Liam Howlett must have watched the rise of Klaxons, Pendulum and Justice with interest, because the Prodigy's fifth album covers similar territory: dance music with a heavy rock slant, as well as the ululating toytown rave noises of the early 90s. He can't be accused of pilfering their ideas, though - it was the Prodigy who blazed the trail for this style of music with their first three albums.... więcej »
Dodaj swoją recenzję





























Trudno oprzeć się wrażeniu, że trio chciało zrobić dobrze fanom Limp Bizkit i miłośnikom brzmienia "acid". A przecież nie można dogodzić wszystkim.... więcej »