Ludacris: Battle Of The Sexes
Prace nad powstaniem tej płyty trwały ponad rok. "Battle Of The Sexes" jest siódmym studyjnym krążkiem Ludacrisa i opowiada o odwiecznym konflikcie i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Płytę promuje singiel "How Low". Wśród gości zaproszonych do współpracy nad albumem znaleźli się m.in. Ne-Yo, Flo Rida, Lil'Kim, Eve czy Nicki Minaj. więcej»
Editors: The Back Room
-
dobre pokaż recenzje73 -
pokaż recenzjeX -
recenzje światowe74
OPIS
Lubią czarno-białe zdjęcia, stylowe prochowce i krótkie tytuły. Oglądają sporo starych filmów. Słuchają nowofalowych winyli. Są spoza Londynu, ze Stroud, Nottingham, i Ipswitch. Obecnie mieszkają w Birmingham - gdzie podobno "wszyscy liczą na to, że wreszcie ktoś wymaże pamięć o UB40 i Slade". Nazywają się Editors. Bez "the".
Gdy czarno-biały clip do "Munich" trafił na playlistę MTV2, mieli już za sobą pierwsze koncerty, m.in. z Bloc Party. Po tym jak "Munich" wybrano singlem tygodnia na BBC1, a także w Radio 6 i XFM bilety na ich londyńskie występy za każdym razem wyprzedawano w mgnieniu oka. O Editors zaczęto mówić. Najczęściej powtarzanym słowem było: "intensywne".
Mówią o sobie "rock'n'roll doesn't really follow us around". Nie lubią dekadenckiej mydlanej opery w stylu The Libertines, aroganckiej pozy Oasis, cyrkowych grepsów The Darkness. To nie ich bajka. Wolą mroczny liryzm Scotta Walkera, Joy Divisi
Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!
Recenzje
Zasadnicza różnica między kapelami Editors a Interpol polega na tym, że pierwsza jest mistrzem z zakresu komponowania ślicznych melodii, druga natomiast posiada niezwykły talent w tworzeniu klimatu. Warto jednak poznać twórczość obu zespołów i z pewnością warto dać szansę krążkowi "The Back Room".... więcej »
Co jest rzadkim zjawiskiem, debiut ten staje sie lepszy wraz z kolejnymi przesłuchaniami i ciągle prosi się o więcej uwagi. EPka dołączona do limitowanej wersji albumu, sprawia, że nie ma wątpliwości co do tego, że Editors powinno jeszcze nie raz poczęstować nas jakimś miłym dla zmysłów materiałem.... więcej »
płyta bardzo nijaka, w której słychać mnóstwo wpływów. Zespół bez stylu, który wspomaga się motywami granymi już dużo wcześniej. Ja wiem, że ciężko dziś o muzykę w pełni oryginalną, ale jeśli decydujemy się na zapożyczenia, to róbmy to chociaż dobrze. Gdy Interpol nagrywał swoją pierwszą płytę nie ukrywał swoich inspiracji Joy Division. Było to słychać w ich muzyce, lecz chłopaki zrobili to tak mistrzowsko, że nie można było się do nich przyczepić.... więcej »
Editors grają dla tych, którzy uważają, że Interpol się zkoldplejował. Zgrabne trzyminutówki z nokturalnym wokalem bez przepychu i wyrachowania.... więcej »
Tak przed rokiem powalił mnie Franz Ferdinand. Podbił Anglię i całkiem dobrze poradził sobie za Oceanem. Szkoda, że świat nie chce co roku z takim entuzjazmem przyjmować nowych wykonawców, bo Editors zasługują na to, jak mało kto.... więcej »
W kategoriach nowatorstwa niska dwójeczka, pod względem stricte materiałowym zaskakująco lepiej... więcej »
Słuchając "The Back Room" czuję się trochę jakbym był na muzycznym Stadionie Dziesięciolecia, gdzie właśnie odbywa się przegląd najdoskonalszych rockowych podróbek sezonu. Editors widziałbym tam jako główną gwiazdę.... więcej »
"The Back Room",to jedna z tych plyt,ktore kojarzyc mi sie beda z 2005 rokiem!... więcej »
Recenzje użytkowników
Recenzje światowe
Shit, there goes the Curtis and co. referencing again, but this is a record many people will be able to live inside for a very long time, and in all honesty, which bands don't have influences? Oscar Wilde was right: "Talent borrows, genius steals."... więcej »
Hearing the Brit-rock debut The Back Room is akin to looking at a fourth-generation facsimile of a beautifully tortured image.... więcej »
Into the Elbow-esque soundscapes, singer Tom Smith emits low, dissociated vocals, until Fingers in the Factories leads him to a rage of plaintive demands, his voice sharper than the stabbing rhythm, rendering even the darkness stunning.... więcej »
So, if you hadn't heard of Editors - you have now. The next step is to hear them speak for themselves. The Back Room is up there with the best of this year's debut albums, and that's no mean feat in 2005.... więcej »
Editors embrace the light and the dark and, in doing so, have created a debut that will endure.... więcej »
Editors sound like an earnest rock band who grew up loving the same bands as the current batch of revivalists, but beyond the workmanlike interpretations of their heroes, it's hard to swallow. Editors often imitate bands with dramatic vocalists like Ian Curtis or Ian McCulloch, but the best moments on The Back Room aren't the theatrical ones-- it's when the four of them are playing and discovering their own chemistry.... więcej »
If you like one Editors song, there's a good chance you'll like them all. But because these swirls of desperation are as much about aura as fully formed tunes, their payoff is negligible.... więcej »
Watch out for this band - they've got the dark of Interpol, the tunes of Doves and a lot of their own great stuff. They WILL be huge, even if they do get a little samey sometimes. But doesn't everyone?... więcej »
In a sprint finish Editors just outdo Clor, the forced misery easier to take than the forced kookiness, and probably possessed of more longevity too. But both bands need to find space between now and their next albums if they're to become as good as they're meant to be.... więcej »
Dodaj swoją recenzję





























Być może The Back Room to muzyczne nihil novi. Ale w końcu muzyka to nie biotechnologia, nie codziennie trzeba odkrywać Amerykę. Ktoś kiedyś powiedział, że trzeba umieć zżynać z klasą. A oni robią naprawdę to pięknie, więc pozostaje mi tylko zaśpiewać im ich własny, zamykający płytę, utwór Distance: I wish you all the best... Editors.... więcej »