Ludacris: Battle Of The Sexes
Prace nad powstaniem tej płyty trwały ponad rok. "Battle Of The Sexes" jest siódmym studyjnym krążkiem Ludacrisa i opowiada o odwiecznym konflikcie i różnicach pomiędzy kobietą i mężczyzną. Płytę promuje singiel "How Low". Wśród gości zaproszonych do współpracy nad albumem znaleźli się m.in. Ne-Yo, Flo Rida, Lil'Kim, Eve czy Nicki Minaj. więcej»
Moby: Last Night
-
dobre pokaż recenzje62 -
pokaż recenzjeX -
recenzje światowe70
OPIS
Dziewiąty studyjny krążek Moby'ego według słów autora ma być listem miłosnym do muzyki dance, ekstatycznym, energetycznym powrotem na zatłoczone parkiety, który raz na zawsze zerwie z powszechnym wizerunkiem artysty jako 'ponuraka'. Są tu klubowe przeboje, nowatorskie, wręcz futurystyczne brzmienia, kosmiczne eurodisco, oldschoolowy i alternatywny hip hop oraz klimatyczny chillout.
Chcesz otrzymywać informacje o najnowszych premierach? Załóż konto aby otrzymywać nasz newsletter!
Recenzje
Bardzo mnie dziwi zainteresowanie polskich mediów nowym albumem Moby'ego. Rozumiem, że stał się on muzykiem popularnym, ale większość kojarzy go głównie z tą lżejszą i mainstream'ową formą twórczości, nie mając pojęcia czym tak naprawdę zajmował się przed 1999 rokiem. Czemu o tym wspominam? Odpowiedź jest wyjątkowo prosta: nowy krążek "Last Night" jest raczej grzebaniem w jego korzeniach i przeszłości, w tym dance-elektronicznym zgiełku z płyty "Everything is Wrong". Czymś na co polskie "kulturowe" środki przekazu mają całkowity zlew. Szkoda angażu, ci co chcą i szanują Moby'ego pójdą do sklepu bez wględu na to czy zobaczą reklamę, czy też nie. Prawie bym zapomniał: a jaka jest sama płyta?... więcej »
"Last Night" zasługuje na poczesne miejsce w śmietniku historii, nic więcej. Zaoszczędzone pieniądze wydajcie w najbliższy weekend w jakimś dobrym klubie - i módlcie się, by nie pojawił się w nim Moby...... więcej »
"Wiem, że czasami dziennikarze czytają moje wpisy. Jeżeli jesteś dziennikarzem i czytasz to: cześć, miło mi Cię poznać. (...) Jeżeli masz zamiar wystawić "Last Night" złą recenzję lub chcesz napisać jakieś brzydkie rzeczy na mój temat, będzie mi bardziej niż miło wysłać Ci pieniądze, narkotyki lub dziwki w zamian za zmianę Twojej opinii na dobrą.... więcej »
Jest niemal pewne, że wydany pod koniec marca album "Last Night" podzieli miłośników Moby'ego w kwestii oceny jego najnowszego dzieła. Linia podziału wydaje się zresztą łatwa do nakreślenia: ci spośród fanów artysty, którzy zainteresowanie jego twórczością rozpoczęli od albumu "Play" z 1999 roku, stanowiącego zarówno cezurę w jego artystycznym dorobku, jak i jego największy dotąd komercyjny sukces, będą zapewne rozczarowani. Natomiast pozostali, którzy nie tylko pamiętają, ale i wyżej cenią jego twórczość sprzed wspomnianego przełomowego wydawnictwa, które uczyniło z niego artystę światowej sławy, mogą uznać najnowsze dokonanie za najlepsze od czasu wydanego w 1995 roku krążka "Everything Is Wrong".... więcej »
Moby wraca do pięknego okresu kariery, do czasu kiedy nagrywał przebojowe "Play", kiedy nie bawił się jeszcze w klubowego intelektualistę i nie usypiał nas swoimi nazbyt przesłodzonymi i melancholijnymi melodiami. Przyjmując za cel zawarcie na jednej płycie klimatu całonocnej imprezy w nowojorskim stylu, wraca do świetnej formy, prezentując wyborny zestaw kawałków do tańca.... więcej »
Moby zatęsknił za gorącą, taneczną muzyką. I całe szczęście, bo wreszcie skończył przynudzać.... więcej »
Moby przez ostatnie lata chyba za bardzo odciął się od swoich klubowych korzeni, serwując swoim fanom dość specyficzny materiał. Jego muzyczne eksperymenty, próby przepchnięcia ideologii dla wielu niestety nie były strawne. Na szczęście Moby się zreflektował i po pobycie w Nowym Jorku, pod wrażeniem tamtejszych klubów i energii, jaką jest w stanie wytworzyć na parkiecie, postanowił powrócić do muzyki, którą kochali jego pierwsi fani.... więcej »
Moby opuścił wygodny hotel, aby ponownie poszaleć w niezależnych klubach. Ku uciesze fanów wcześniejszych dokonań artysty, płyta "Last Night" daleka jest od komercji i, jak przyznał sam autor, stanowi hołd dla muzyki elektronicznej.... więcej »
Recenzje użytkowników
Recenzje światowe
On Last Night, Moby is as blissfully out of touch with modern club music as he is current. As he explains (of course) in the album's liner notes, he has been in the thick of New York City club culture since the early '80s, and he takes the opportunity here to pay tribute to a number of dance music strains that have fallen in and out of fashion -- in a couple cases, they've recently fallen back into fashion -- including some angles he hasn't taken in well over a decade.... więcej »
If you're a child of the late '80s then these thumping pianos and retro synths will make you glad again. But as a template for longevity, Last Night doesn't auger well. It may just be Moby's final fanfare.... więcej »
Madonna, Seal: Big pop stars who started as dance artists have circled back to the floor on their latest albums. But "Last Night," Moby's homage to/reconstruction of New York dance music during the course of his 42-year lifetime, is the only one that causes the desired effect: making you feel about the artist the way you did when you first heard him.... więcej »
Moby's 1999 breakthrough, Play, was ingenious not just for its pairing of sampled blues and slick techno but for the way it took the idea of ambient music literally: Turned into ad jingles and soundtrack filler, the songs became ubiquitous-they followed you.... więcej »
If Moby's glory days were anything like this, Last Night never quite makes an entirely convincing argument why anyone would ever want to go back.... więcej »
It's doubtful that any of these qualities will duplicate the success that Moby had in 1999, Last Night is a surprisingly solid and fun listen for anyone who ever gets nostalgic for MTV's Amp.... więcej »
Club drugs and rock stars abide by the same rule: What goes up must come down. After hitting a massive high on 1999's Play, Moby stopped making dance music, opting instead for the downtempo atmospherics of 2002's 18 and the strummed guitars of 2005's Hotel. So it's exciting to hear this forty-two-year-old vegan blogger return to form.... więcej »
These songs aren't as transcendent as a Chemical Brothers comedown, but they'll suffice until the Chems reunite with Beth Orton.... więcej »
Dodaj swoją recenzję





























Przyznam szczerze, że na wydaniu "Play" zakończyłam swoje zachwyty nad muzyką Moby'ego. O ile jeszcze album "18" momentami dawał rade, to "Hotel" utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że z Panem M. zupełnie mi nie po drodze. Znam jednak takich, którzy z niecierpliwością czekali na jego nowy album. Dochodziły mnie głosy, że to będzie coś zupełnie nowego, szalonego, coś czego się nie spodziewamy. Nie przeskakiwałam z nogi na noge, w napięciu licząc dni do premiery... ale moja ciekawość trochę wzrosła.... więcej »